Jeżeli chodzi o Egipt, to kocham...
...kairskie ulice, które zawsze są żywe, głośne i pełne zapachów i ...
...wiecznie trąbiących samochodów
wschody Słońca, które wyglądają jak namalowane
ciepłą wodę, kolorową rafę i śliczne widoki
Ale! Jaki miałby sens ten wpis, gdybym nie wspomniała o kosmetykach!
Wszystkim dobrze znany olejek Amla jest łatwo dostępny, można go znaleźć praktycznie w każdej aptece.
Ale! W poszukiwaniu większych łupów watro się wybrać do ichnich marketów. Jeżeli jesteście w Hurgadzie, polecam Spinneys w Senzo Mall. Właśnie tam znalazłam jaśminowy olej, który pachnie tak obłędnie i tak dobrze współgra z moimi włosami, że nie wiem co zrobię, jak się skończy. Chyba będę polować na jakieś lastminute...
Przytargałam ze sobą jeszcze takie cudo. Znaczy to jest drugi cud z moich cudów, bo pierwszy już się skończył. Jest to krem, maska, odżywka, czy też jakiś inny specyfik, do włosów. Pierwsza wersja z czerwonym paskiem była do wypadających włosów i kupiłam ją tylko dlatego, że pod koniec pobytu moje włosy nie przypominały włosów, po dwóch tygodniach nieustannego moczenia w chlorze i soli.
I, co ciekawe, czerwona wersja była specjalnie przeznaczona do włosów narażonych na kąpiele w morzu czy słońcu. Wszystkie moje problemy z poegipskimi włosami skończyły się po 15 minutach od nałożenia tego kosmetyku na głowę.
Druga, niebieska wersja, ma nawilżać włosy. I robi to doskonale.
Są to do tej pory najlepsze odżywkomaski, których używałam. Niestety, za cholerę nie mogę ich nigdzie znaleźć w Internecie :(